
PREMIERA musicalu „Wszyscy mówią o Jamiem” w reż. Agnieszki Płoszajskiej odbędzie się 12 i 13 września, trwa sprzedaż biletów na spektakle we wrześniu (5-20 września) oraz w grudniu (10-20 grudnia).
Michał Wybieralski (Teatr Syrena): Co jest takiego w Jamiem, że wszyscy o nim mówią?
Agnieszka Płoszajska (reżyserka musicalu): – Jamie ma odwagę realizować się na własnych zasadach – robić to, co kocha, bez względu na opinie w otoczeniu. Co istotne, nikogo przy tym nie krzywdzi. Czy to nie postawa, o której każdy skrycie marzy? Dać się zobaczyć takim, jakim się jest naprawdę? Trzymać się swoich reguł, nie ustępować pod presją? Czy to nie wyzwalające? To, że wszyscy mówią o Jamiem – te oceny, hejt, dyskryminacja, plotki – wynikają z podświadomego podziwu, podlanego sosem z zawiści i „świętego oburzenia”.
Jamie jest jak kwiat: na początku zamknięty w pąku, ale z kolejnymi scenami nabiera wody i otwiera płatki. Jak pracujecie nad tą rolą z Kubą Szyperskim i Krystianem Embradorą?
– Krystian i Kuba to różne temperamenty, ekspresje i doświadczenia. Zależy mi, by obaj mieli szansę zbudować swojego Jamiego. Ten proces jest dość intymny, wymaga odsłonięcia części siebie, poszukiwań prawdy emocjonalnej, a z drugiej strony nałożenia pewnej maski, za którą Jamie się chowa, by ukryć przed światem swój smutek. Kuba i Krystian dodają tej postaci osobiste filtry, co jest niezwykle cenne. Jamie to kula energii. Jednak za kolorowymi ptakami wokół nas czasami czai się rozpacz, a najzabawniejsi komicy używają swojej ekspresji, by zamaskować rzeczywisty dramat. Twoja metafora mi się podoba, dodam do niej, że kiedy ten kwiat zaczyna kwitnąć, to zostaje brutalnie zdeptany i musi wstać w trudnych warunkach pogodowych, na niezbyt żyznej glebie.
Widziałaś film dokumentalny BBC o prawdziwym Jamiem, od którego zaczęła się historia musicalu? Bardzo wzruszyła mnie jego matka.
– Mnie także najbardziej poruszyła mama. Może dlatego, że jest niepozorna i – myśląc stereotypowo – nie spodziewamy się po niej takiej otwartości. Ona w pewnym sensie wyprzedza czasy, w których żyje. Jamie jest dla niej absolutną pełnią dokładnie taki, jaki jest. Jestem przekonana, że postawa tej kobiety zainspirowała twórców musicalu do rozbudowania roli Margaret. Zwyczajność połączona z absolutną akceptacją, a nawet walecznością o swoje dziecko – to jej kwintesencja. Być może to postać mi bliska dlatego, że jestem mamą synów. Relacja Jamiego i Margaret porusza mnie do głębi. Autorzy musicalu wykorzystali doskonale to, co jest między nimi i stworzyli wybitne songi dla postaci matki. Nie da się ich wykonać czysto technicznie. Oczywiście można, ale wówczas to tylko nuty i sylaby. Podłoże emocjonalne zawarte w tym materiale to wielkie wyzwanie dla aktorek i okazja do zbudowania czegoś niezwykle wartościowego. Uważam, że „Wszyscy mówią o Jamiem” nie jest typowym musicalem, bardziej komediodramatem z piosenkami. Wymaga aktorstwa najwyższej próby.
Scenariusz ma kilka wątków, wśród nich mamy małżeństwo, które się rozpadło; ojca, który wyparł się syna; robotniczą rodzinę, której nie na wszystko starcza pieniędzy.
– Wątek rodzinny jest zalążkiem dla kolejnych. Relacje z bliskimi to temat, który – jeśli tylko mogę – intensywnie eksploruję w swoich przedstawieniach. Na jednej z prób po pierwszym przebiegu stało się jasne, że wspaniali młodzi artyści, którzy oglądali kolegów na scenie, najbardziej rezonują z tym wątkiem. Emocje, jakie wzbudza relacja Jamiego z rodzicami, są uniwersalne. Naturalną potrzebą każdego człowieka jest potrzeba bycia akceptowanym i kochanym przez rodziców. A tęsknota za możliwością wyrażania siebie w pełni jest bliska każdej osobie.
Istotną rolę w musicalu pełnią drag queens, w końcu Jamie chce zostać jedną z nich. Znałaś wcześniej ten świat?
– Kilka razy byłam na występach drag queens. Widziałam niektóre z telewizyjnych show, a kiedyś bliski był mi świat kina Almodovara. Z ogromną radością powitałam w obsadzie Piotra Buśko, czyli Twoją Starą. Dzięki niemu mogę poznawać tę kulturę od kuchni.
W Syrenie reżyserujesz musicale licealne – wcześniej „Heathers”, teraz „Wszyscy mówią o Jamiem”. Akcja obu dzieje się w szkole, głównymi bohaterami są uczniowie, a głównym tematem – nastoletnie problemy, związane m.in. z potrzebą akceptacji. Jako czterdziestolatkowie nie należymy już do tego świata. Jak to robisz, że trafiasz do młodych widzów?
– Słucham uważnie młodych ludzi. Jestem ich ciekawa, inspirują mnie. W czasie prób dużo rozmawiamy i zachowuję czujność na ich spostrzeżenia. Zmiana pokoleniowa to zmiana środków ekspresji, ale sedno spraw pozostaje to samo. A ja, przedstawicielka millenialsów, mogę mówiąc o dzisiejszych problemach trochę się wyżyć i opowiedzieć też o nas. Jako nastolatkowie byliśmy ograniczeni rozmaitymi tabu, nie mieliśmy takich możliwości. Więc mam osobisty powód, by dziś tym bardziej poruszać takie tematy, inspirować młodych do bycia odważnymi i nieco otrzeźwić starszych i skostniałych w myśleniu.
Czy historia Jamiego mogłaby się wydarzyć w Polsce? Czy Jakub z przykładowych Siedlec mógłby pójść w sukience na studniówkę?
– Tak bardzo chciałabym powiedzieć, że mógłby i że to w ogóle nie powinien być temat do dyskusji. W Polsce jest coraz więcej otwartych na różnorodność, akceptujących osób, ale nie oszukujmy się – wciąż najgłośniej krzyczą zaślepieni nienawiścią, czasem podburzani przez wyrachowanych polityków, homofobiczni ignoranci. Więc gdyby Jakub z Siedlec był moim synem, kupiłabym mu wymarzoną sukienkę, ale pewnie poszłabym pod szkołę z nim, jako obstawa, przeczuwając z jaką agresją może przyjść mu się zmierzyć.
Na koniec w pięciu przymiotnikach – jaka będzie Twoja inscenizacja?
– Tęczowa, rodzinna, komediowa, dramatyczna, wzmacniająco-wyzwalająca.

Agnieszka Płoszajska
reżyserka
Absolwentka aktorstwa PWST w Krakowie (2006 r.), zagrała kilkadziesiąt ról teatralnych. Jako reżyserka debiutowała w 2014 r. w Teatrze Muzycznym w Toruniu musicalem świątecznym „Gra warta piernika, czyli Maurycy i kolędnicy” Emila Płoszajskiego, z którym zrealizowała później kilkanaście tytułów, m.in. „Pan Kleks. Powrót” (Nagroda Teatralna UMK w Toruniu). Reżyseruje spektakle muzyczne i musicale non-replica w teatrach w całej Polsce (m.in. Teatr Muzyczny w Gdyni, Teatr Miejski w Gliwicach, Teatr Kameralny i Opera Nova w Bydgoszczy). W 2016 r. zdobyła Nagrodę Prezydenta Miasta Gdańska za najlepszą reżyserię na festiwalu Windowisko za monodram „Jutro będzie za późno”. Laureatka Nagrody Prezydenta Miasta Gdyni z okazji Dnia Teatru 2020 oraz wyróżnień Marszałka Województwa Kujawsko-Pomorskiego za działalność artystyczną w latach 2017 i 2022. „Jesus Christ Superstar” w jej reżyserii z Teatru Muzycznego w Toruniu to pierwsza na świecie inscenizacja w immersyjnej formule silent disco (Nagroda Teatralna UMK w Toruniu za reżyserię). W Syrenie wyreżyserowała entuzjastycznie przyjęty przez widzów i krytykę musical „Heathers”. Jej ostatnie realizacje to „Mała Miss” (Teatr Muzyczny w Toruniu) i „Bal w Operze” Juliana Tuwima z muzyką Leszka Możdżera (Warszawska Opera Kameralna).
